Czy można kochać mocniej?…

Kiedy pierwszy raz się spotykacie, nic już nie jest i nie będzie takie samo. Świat rozpada się na milion kawałków, jednocześnie idealnie spajając się w całość. Nagle rzeczywistość przestaje być do ogarnięcia, będąc prostą, zrozumiałą, do bólu oczywistą. Patrzysz w powoli, z przekąsem, z wysiłkiem otwierające się po raz pierwszy oczy, czujesz na swym nagim ciele ciepło maleńkiego ciałka, delikatna dłoń szuka ciebie. Od teraz tak już będzie zawsze.
Witaj na świecie, Najdroższa…

Wraz z pojawieniem się dwóch kresek zaczyna się wszystko przewartościowywać. Nieważne, czy było planowane od kilku miesięcy z skrzętnie opracowanym skryptem  i dokładnością do każdego tygodnia, czy jednak jedna szalona decyzja zaważyła, że rozpoczął się początek nowego życia. I choćby chciało sobie wmawiać, wplatać do głowy niczym codzienną nową mantrę, że mimo wszystko się człowiek nie zmieni, to zmieniasz się z każdą minutą. Ten mikrokosmos tworzy się na nowo, splatając coraz to nowe połączenia, synapsy, w jeszcze bardziej skomplikowane królestwo matczynej miłości.

Wielkie wpatrujące się codziennie w ciebie oczęta, pierwszy uśmiech, bezgraniczne zaufanie, które od początku było, jest i będzie istnieć w małym sercu, tak chłonącym wszystko co nowe, niepoznane, wszystko co dla ciebie już teraz wydaje się oczywiste i proste. Aż nadziwić się nie można, jak i tobie zmienia się postrzeganie tego ułożonego, do bólu prostego i nieskomplikowanego świata.
I próbujesz się nacieszyć, jarasz się tym codziennym zapachem małego istnienia tak mocno. Chłoniesz każdą nutę, idealne połączenie zapachu ciepłego mleka, nowego życia, ogromu miłości i nadziei, lepszej od zapachu nagrzanego powietrza po burzy, łąki o poranku, czy pieczonego ciasta. Chłoniesz i zapamiętujesz na całe życie, bo gdy kilka miesięcy później zobaczysz choćby zdjęcie małych stópek czy dłoni, twój nos ponownie przypomni ten zapach. To namiastka osobistego szczęścia…

Próbujesz sobie przypomnieć te chwile przed macierzyństwem. Często wspomina się momenty spokoju, totalnego życiowego luzu, kiedy nikt i nic nie obchodziło, a świat toczył się swoim rytmem i szybkością. Teraz również ten świat krąży jak krążył, a życie choć przepełnione odpowiedzialnością i poczuciem strachu, to niezmącone też spokojem i ciepłem. W tej chwili ulotnej jak zgubione ptasie pióro, kruchej jak wielobarwne skrzydła motyla, cichej jak najciemniejsza spokojna noc, rodzi się, dojrzewa i jest pielęgnowana miłość. Fala miłości, która pozwala góry przenosić i świat zmieniać, bo dla tego najmniejszego człowieka warto zrobić wszystko.

Ktoś powie ci na pewno, że jesteś tylko matką. Że z ciebie tylko sprzątaczka, kucharka, pielęgniarka, niania w jednym. Uśmiechnij się szeroko, bo jesteś aż matką. Stworzycielem nowego życia, z całym ogromem odpowiedzialności i obowiązków, a z nowym, wspaniałym i mądrym człowiekiem na horyzoncie…

Napisz komentarz
Ten wpis został opublikowany w kategorii SAMOSIA i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz